X-Country 1.0
No to znów mnie poniosło w nieznane. Tym razem nie będzie nazw ani geolokacji. Ci, co wiedzą, to wiedzą. Inni, co nie wiedzą, proszeni są o wybaczenie. Prawdopodobnie przesadne to środki ostrożności, bo dla chcącego Złego przecież nic trudnego. Mimo to, wolę je zastosować, bo jak mawia moja najlepsza Matka, strzeżonego-pan-bóg-strzeże, cokolwiek by to starożytne powiedzenie nie znaczyło... Z podobnych powodów nie będzie też zdjęć świata okolicznego. Tutejsi ludzie za nimi nie przepadają. W zasadzie to kłamię, bo przepadają - ale nie wtedy, gdy robią je cudzoziemcy. Można wtedy zostać szpiegiem mimo woli, a ten wątpliwy zaszczyt do niczego mi nie jest potrzebny.
Co więc będzie? Możliwe, że średnio ciekawy zapis świata oglądanego z niemal-zamknięcia. Wedle moich obliczeń, robię bowiem w wolnej przestrzeni jakieś dwadzieścia pięć kroków dziennie, przechodząc przez ulicę z domu do biura i z powrotem. I tak nie jest źle, bo były tu czasy, gdy tę zawrotną odległość pokonywać trzeba było samochodem. Nie było jeszcze wtedy sekretnej furtki i osłoniętej murami ścieżki pomiędzy domami. Teraz furtka jest, więc ci z włosami na głowie przez kilka sekund dziennie mogą cieszyć się buszującym w nich powiewem wolności. Mi pozostają włoski w uszach (tak, to już ten wiek chyba). Najważniejsze to nie narzekać.
Pomyślałby kto, że można tą ulicą tak sobie przechodzić wte i wewte - pomyliłby się grubo. Można razy dwa na dzień: raz wte i raz wewte. Pomyślałby kto, że można się wolnością tą cieszyć w samotności - a gdzie tam. Zebrać się trzeba do kupy przy bramie, a następnie wypuścić jedną sztukę człowieka, by sekretną furtkę kluczyskiem otworzył. Gdy znika, gęsiego sprawnie i bez szemrania przez Styks przeprawiają się sztuki pozostałe. Można się trochę porozglądać, ale nie za bardzo, bo a nuż w okolicy pojawi się cień tutejszej kobiety. Wtedy się patrzeć nie wolno wcale. Tak mówią, bo cienia kobiety na tej ulicy jeszcze nie widziałem. Kiedyś wykopiemy tu pewnie tunel. Zalejemy Styksem prawdziwym i wynajmiemy Charona. Duszy, jak wiadomo, zobaczyć nie można. Niektórzy nawet mówią, że nie ma jej wcale.


Komentarze
Prześlij komentarz