Dziennik z Podróży, Która się Dłuży / Wyprawa nad Sewan oraz... panie i panowie
Erewań, 12 października 2001 c.d.
1) Z PERSPEKTYWY WODNO-LĄDOWEJ
Widzę też, że w posewanowych opowieściach zabrakło tak ważnego przecież akcentu żeglarskiego, spieszę więc to nadrobić.
Otóż nad jeziorkiem mieliśmy okazję (nie licząc dwóch szczurów lądowych – Szopasa i Artura) skorzystać z kolejnego środka transportu. Chodziliśmy dużo pieszkom, lecieliśmy samolotem, jechaliśmy pociągiem ( i to typiczno ormiańskim!!), autobusami, marszrutkami, wypasiastym motocyklem Dniepr, a mnie zdarzyło się nawet jechać z plutonem pograniczników wojskową Nivą. Teraz zaś ambitnie wpłynęliśmy łódkami „na modrego przestwór Sewanu”, dobijając do przeciwległego brzegu.
Widzę też, że w posewanowych opowieściach zabrakło tak ważnego przecież akcentu żeglarskiego, spieszę więc to nadrobić.
Otóż nad jeziorkiem mieliśmy okazję (nie licząc dwóch szczurów lądowych – Szopasa i Artura) skorzystać z kolejnego środka transportu. Chodziliśmy dużo pieszkom, lecieliśmy samolotem, jechaliśmy pociągiem ( i to typiczno ormiańskim!!), autobusami, marszrutkami, wypasiastym motocyklem Dniepr, a mnie zdarzyło się nawet jechać z plutonem pograniczników wojskową Nivą. Teraz zaś ambitnie wpłynęliśmy łódkami „na modrego przestwór Sewanu”, dobijając do przeciwległego brzegu.
Pozwolę sobie jeszcze króciutko dopisać, że było naprawdę ciężko. Najciężej to miał chyba Staszek, który popłynął wprawdzie lepszą łódką, ale machał prawie że samotnie przez prawie że całą drogę. Fakt, że to był jego wybór. Nasza zaś łódka była nieprawdziwa, bo z jakiejś małej żaglówki przerobiona i skakaliśmy po tym Sewanie jak-nie-wiem-co. Walczyliśmy dzielnie z Jackiem na zmianę, a Paulina wspierała nas też bardzo dzielnie i obiecała w nagrodę drapanie po plecach, jeśli dopłyniemy. Z bólem donoszę, że nic z tego nie wyszło, chociaż dopłynęliśmy. Drogi Czytający Te Słowa! Jak spotkasz Paulinę, to proszę Cię, zmobilizuj ją do tego, jakże istotnego dla męskiej egzystencji czynu...! Poza tym, jak już wreszcie dopłynęliśmy, to Szopa rzucał w nas kamieniami, taki był wredny. (AZ)
2) Z PERSPEKTYWY LĄDOWEJ
2) Z PERSPEKTYWY LĄDOWEJ
Czekając na tych powolniaków, co mieli wypłynąć na 20 minut, zdążyłem wybudować dwa zamki z piasku, jeden z nich zburzyć, sfotografować stado krów w wodzie, przemyśleć historię mojego życia na najbliższe 20 lat, podenerwować Artura (czytającego Webera!), zrobić kupę, przespacerować się z Ormianinem po plaży, zrobić obiad i go zjeść, nauczyć panów Ormian najpopularniejszych polskich brzydkich słów - na powitanie żeglarzy, nazbierać dużo kamyków, również na powitanie karabli z tymi wariatami, pospać na karimacie, popatrzeć przez lornetkę made in Germania na biedaczków, co podskakiwali na falach i mieli dość zmierzłe miny oraz zielone policzki, w końcu - porozmawiać z Ashotem o wszystkim, o czym się tylko dało (TSZ)
3) Z PERSPEKTYWY WYROZUMIAŁEJ
Co do wyprawy wodnej, to Szopie drogi było przecież całkiem miło... Poleżeliśmy, poopalaliśmy się, mogliśmy pośmiać się z tych żeglarzy od siedmiu boleści, zabrać się wreszcie za Maksa W... A że straciliśmy prawie dzień cały, to myślę, że tak naprawdę nic to nie znaczy. Bo pocieszny Ormianin mówiący: „Zwariowali, ku..., poje...ni” wynagradzał chyba frustracje nasze wszelkie... (ArtC)
Właśnie Arielinks tłumaczy Arturowi jak działają aparaty fotograficzne. Ten ma trochę zieloną minę, wiec będzie pewniakiem musiał co nieco poczytać w fachowych książeczkach – życzę powodzenia. Korzystając z okazji podejmę się zadania, którego wszyscy panowie się boją, z powodu swych pań w Polsce, czyli opisania pań Ormianek. Paulina pała miłością do opisania owych pań, ale co ona tam wie o kobietach... DJ jest już za stary i nie ma obiektywnego oka (ma tylko subiektywne, a do tego bardzo napalone na dziewuszki oko!). Wiec rozpoczynam i liczę, że wszyscy coś od siebie dopiszą w tym temacie:
Ormianki są bardzo ładne. Maja ciemne, w większości kruczoczarne włosy, mocno zaznaczone rzęsy, którymi merdają filutnie, ciemne oczy, bieluteńkie zęby, które pokazują uśmiechając się bardzo powabnie (szczególnie wołając na co niektórych American Boys?). Piękna, śniada skóra, bez żadnych skaz, wysokie czoło i długie, powiewające, proste włosy. Nosy niektóre Ormianki mają za duże, co jest ich „wadą rasową”, ale jak się już zdarzy pani z ładnym nosem, to twarzy już nic zarzucić nie można. Większość Ormianek* jest wysoka i szczupła, co podkreślają strojami. Dużo pań nosi krótkie spódniczki lub obcisłe spodnie, podkreślające kształt bioder i nóg. Panie Ormianki mają również czym oddychać,co widać szczególnie kiedy noszą króciutkie bluzeczki, taka tu moda. Rzadko która pani nosi wyluzowane stroje, żadnych naciągniętych rękawów, szerokich spodni. Moda formalna, poważna, panie noszą torebeczki, chodzą na wysokich obcasach i dumnie maszerują wśród tłumu, czując się pewniakiem bardzo piękne i wyjątkowe. Z czym moim zdaniem przesadzają, bo jest ich tak wiele, że piękno staje się normą. Panie piękne stają się normalnie ładne, w ten sposób tylko niektórych uroda naprawdę się wybija. (TSZ)
Skoro już Szopa się odważył, to i ja się odważę i sobie o miejscowych pięknościach popiszę. Co by jednak bezpieczniej było, to o męskich pięknościach. Nie za bardzo to wprawdzie zgodnie z moimi kwalifikacjami, ale co zrobić. Paulina może się wreszcie zbierze, zagości autorsko w naszym dzienniku i mnie poprawi. A co do tutejszych panów, to zdaje mi się, że owszem i niczego są sobie, gdyby nie jedna rzecz. Zastrzeżenie owo jest oczywiście kulturowo uwarunkowane, etnocentryczne i takie tam inne bzdurki, ale: zdaje mi się, że tutejsi panowie byliby niczego sobie, gdyby nie ich ubranie. Czarno, czarno, po trzykroć (albo i więcej) czarno. Czarne buty, czarne spodnie, czarne koszule i prawie czarne twarze. Wrzucony w męskie (zwłaszcza młode) zgromadzenie, męski przybysz zachodnio-zagraniczny błyska po prostu jak gruszka na wierzbie albo inny dziw natury. Zachodnio-zagraniczny przybysz chodzi i się dziwi: kurz na ulicach, straszliwe słońce żarzy, a tu czarno, czarno, czarno. Tutejszym panom zdaje się to jednak nie przeszkadzać. Nawet marynarkę jeszcze założą. Generalnie to wyrazy uznania pewnie powinny im się należeć, bo zdaje się, że o wygląd swój bardzo dbają. W każdej kieszeni czarnych spodni mieszka sobie specjalna gąbeczka, tudzież ściereczka do czarnych butów, która używana jest średnio co pół godziny. Mordki nieogolone, brody albo włosy zapuszczone raczej trudno znaleźć. Włos na każdej głowie jest przystrzyżony i wyżelowany. Czarna koszula i czarne spodnie są na wyposażeniu każdego, jak mi się zdaje, nawet bardzo ubogiego młodego mężczyzny. Dom może się sypać, ale wdzianko musi być zadbane. No i bardzo dobrze. Oczywiście przesadzam nieco z tą wszechobecnością czerni, wariacje w modzie męskiej są tu jednak naprawdę znikome. Zamiast czarnej koszuli może być ewentualnie inna. Może być nawet koszulka, ale zawsze polo, znaczy się z kołnierzykiem i zawsze w stonowanych kolorach. Co do cech fizycznych tutejszych panów, znaczy się co do ich urody, to mi ciężej pójdzie chyba. Nie wiem na przykład czy mają zgrabne pośladki czy nie, bo się na tym nie znam. Na pewno zaś mają OCZY – czarne, przenikliwie-wyzywająco-głębokie. Czasem, podobno, za blisko osadzone, ale jednak OCZY. Nosy też miewają piękne, jeśli nie za wielkie, to całkiem szlachetnie zgarbione. Całość powłoki raczej szczupła i zdrowo wyglądająca. Nie wyrosły jedynie chłopaki za bardzo i przeciętnemu zachodnio-zagranicznemu przybyszowi przeciętnie do ramienia, ewentualnie brody sięgają . Co do reszty, to opis zostawiam bardziej na męskie piękno wrażliwym. Amen. (AZ)
Co do wyprawy wodnej, to Szopie drogi było przecież całkiem miło... Poleżeliśmy, poopalaliśmy się, mogliśmy pośmiać się z tych żeglarzy od siedmiu boleści, zabrać się wreszcie za Maksa W... A że straciliśmy prawie dzień cały, to myślę, że tak naprawdę nic to nie znaczy. Bo pocieszny Ormianin mówiący: „Zwariowali, ku..., poje...ni” wynagradzał chyba frustracje nasze wszelkie... (ArtC)
* * *
Właśnie Arielinks tłumaczy Arturowi jak działają aparaty fotograficzne. Ten ma trochę zieloną minę, wiec będzie pewniakiem musiał co nieco poczytać w fachowych książeczkach – życzę powodzenia. Korzystając z okazji podejmę się zadania, którego wszyscy panowie się boją, z powodu swych pań w Polsce, czyli opisania pań Ormianek. Paulina pała miłością do opisania owych pań, ale co ona tam wie o kobietach... DJ jest już za stary i nie ma obiektywnego oka (ma tylko subiektywne, a do tego bardzo napalone na dziewuszki oko!). Wiec rozpoczynam i liczę, że wszyscy coś od siebie dopiszą w tym temacie:
Ormianki są bardzo ładne. Maja ciemne, w większości kruczoczarne włosy, mocno zaznaczone rzęsy, którymi merdają filutnie, ciemne oczy, bieluteńkie zęby, które pokazują uśmiechając się bardzo powabnie (szczególnie wołając na co niektórych American Boys?). Piękna, śniada skóra, bez żadnych skaz, wysokie czoło i długie, powiewające, proste włosy. Nosy niektóre Ormianki mają za duże, co jest ich „wadą rasową”, ale jak się już zdarzy pani z ładnym nosem, to twarzy już nic zarzucić nie można. Większość Ormianek* jest wysoka i szczupła, co podkreślają strojami. Dużo pań nosi krótkie spódniczki lub obcisłe spodnie, podkreślające kształt bioder i nóg. Panie Ormianki mają również czym oddychać,co widać szczególnie kiedy noszą króciutkie bluzeczki, taka tu moda. Rzadko która pani nosi wyluzowane stroje, żadnych naciągniętych rękawów, szerokich spodni. Moda formalna, poważna, panie noszą torebeczki, chodzą na wysokich obcasach i dumnie maszerują wśród tłumu, czując się pewniakiem bardzo piękne i wyjątkowe. Z czym moim zdaniem przesadzają, bo jest ich tak wiele, że piękno staje się normą. Panie piękne stają się normalnie ładne, w ten sposób tylko niektórych uroda naprawdę się wybija. (TSZ)
Skoro już Szopa się odważył, to i ja się odważę i sobie o miejscowych pięknościach popiszę. Co by jednak bezpieczniej było, to o męskich pięknościach. Nie za bardzo to wprawdzie zgodnie z moimi kwalifikacjami, ale co zrobić. Paulina może się wreszcie zbierze, zagości autorsko w naszym dzienniku i mnie poprawi. A co do tutejszych panów, to zdaje mi się, że owszem i niczego są sobie, gdyby nie jedna rzecz. Zastrzeżenie owo jest oczywiście kulturowo uwarunkowane, etnocentryczne i takie tam inne bzdurki, ale: zdaje mi się, że tutejsi panowie byliby niczego sobie, gdyby nie ich ubranie. Czarno, czarno, po trzykroć (albo i więcej) czarno. Czarne buty, czarne spodnie, czarne koszule i prawie czarne twarze. Wrzucony w męskie (zwłaszcza młode) zgromadzenie, męski przybysz zachodnio-zagraniczny błyska po prostu jak gruszka na wierzbie albo inny dziw natury. Zachodnio-zagraniczny przybysz chodzi i się dziwi: kurz na ulicach, straszliwe słońce żarzy, a tu czarno, czarno, czarno. Tutejszym panom zdaje się to jednak nie przeszkadzać. Nawet marynarkę jeszcze założą. Generalnie to wyrazy uznania pewnie powinny im się należeć, bo zdaje się, że o wygląd swój bardzo dbają. W każdej kieszeni czarnych spodni mieszka sobie specjalna gąbeczka, tudzież ściereczka do czarnych butów, która używana jest średnio co pół godziny. Mordki nieogolone, brody albo włosy zapuszczone raczej trudno znaleźć. Włos na każdej głowie jest przystrzyżony i wyżelowany. Czarna koszula i czarne spodnie są na wyposażeniu każdego, jak mi się zdaje, nawet bardzo ubogiego młodego mężczyzny. Dom może się sypać, ale wdzianko musi być zadbane. No i bardzo dobrze. Oczywiście przesadzam nieco z tą wszechobecnością czerni, wariacje w modzie męskiej są tu jednak naprawdę znikome. Zamiast czarnej koszuli może być ewentualnie inna. Może być nawet koszulka, ale zawsze polo, znaczy się z kołnierzykiem i zawsze w stonowanych kolorach. Co do cech fizycznych tutejszych panów, znaczy się co do ich urody, to mi ciężej pójdzie chyba. Nie wiem na przykład czy mają zgrabne pośladki czy nie, bo się na tym nie znam. Na pewno zaś mają OCZY – czarne, przenikliwie-wyzywająco-głębokie. Czasem, podobno, za blisko osadzone, ale jednak OCZY. Nosy też miewają piękne, jeśli nie za wielkie, to całkiem szlachetnie zgarbione. Całość powłoki raczej szczupła i zdrowo wyglądająca. Nie wyrosły jedynie chłopaki za bardzo i przeciętnemu zachodnio-zagranicznemu przybyszowi przeciętnie do ramienia, ewentualnie brody sięgają . Co do reszty, to opis zostawiam bardziej na męskie piękno wrażliwym. Amen. (AZ)
***
* Opis, opisem, ale zdjęcia chyba nikt nie odważył się zrobić. Mamy zdjęcie X, ale ona jest ładna tylko z zamkniętą buzią (bo ma ze 2 cm luzu między siekaczami), więc coś namalowałem, tylko co-to-mi-to wyszło?! (TSZ)

Komentarze
Prześlij komentarz