Dziennik z Podróży, Która się Dłuży / Erewań 1 października 2001
Dzisiejszy dzień upłynął przede wszystkim na radości z tego, że jesteśmy tu a nie Tam. Bo Tam zaczęła się szkoła...A nam tu ciepło, owoce tanie i atrakcji wiele. Nim ktoś opisze wizytę u Ezydów, pościgi taksówkami, dojazd Pauliny i Stacha motorem itp. atrakcje dnia dzisiejszego - ja tylko włożę wrażenie z chwili bieżącej. Jest za chwil parę 23.00. Około 21.00 wracałem z Szopem „z miasta” gdzie tuż przed domem wpadliśmy na Paulinę, Stacha i Ariela. Przerażeni byli strasznie, bowiem w naszym mieszkanku zainstalowała się pani „złowiona” na spotkaniu z JPII, która ponoć mówi, mówi i mówi...I rzeczywiście – po dwóch godzinach pani jeszcze mówi. Ja nacieszyłem się płytą, napisałem list, coś tam przegryzłem, a ona mówi i mówi. A dwa bidoki – Szefo i Placek wymiękają straszliwie – wychodzą do telefonu (dzięki Lilit), toalety, kuchni, uśmiechają się, udają zainteresowanie itd. Jednym słowem przydają się umiejętności socjologiczne i pokrewne zdobyte na studiach. Ciekawe kiedy Pani zmięknie... Ja im współczuję... (ArtC).

Komentarze
Prześlij komentarz