Dziennik z Podrózy, Która się Dłuży / Erewań 5 października 2001
Jak Staszek Armenii przed Turkami bronił (czyli, Jak Staszek przespał się z batalionem pograniczników!)
W czwartek i piątek zwarta i gotowa ekipa bojowa w składzie Ariel, Jacek, Artur, Szopa i ja wyruszyła w tournee po dawnych stolicach Armenii. Erywań jest 17’sty z kolei, dziś widzieliśmy jeszcze Dvin (metrowe pokłady glinianych skorup z ornamentami) i Khor Virap, gdzie niedawno był Papa. Potem się rozdzieliliśmy, wszyscy pojechali dalej na południe do Yegeghnadzor, ja zaś sam zapuściłem się w bagna nad Araksem. Miałem cynk, że na stawach rybnych w Armash jest tzw. Kongo, czyli masy ptaków wszystkich gatunków. Dotarłem tam w nocy, władowałem się w krzal i chciałem spać pod gołym niebem. Tymczasem się okazało, że po ciemku wlazłem do strefy przygranicznej, 600 m od pola minowego. Żołnierze dostali wiadomość że jakiś uzbrojony Kurd z plecakiem granatów (niby ja) idzie w stronę granicy, zrobili obławę i szybko mnie znaleźli. W sumie to ja pierwszy się do nich odezwałem, zaś zza trzcin ktoś krzyknął: „o, k..., Polak?!”. Gdyby nie Gevorg (Ormianin, ale 6 lat mieszkał w Polsce) to zaraz by mnie związali i obili mordę, tak tylko władowali do Nivy i powieźli najpierw na posterunek, a potem do jednostki na przesłuchanie. Trwało ono ze dwie godziny, goście byli bardzo mili, kapitan z własnej kasy kupił benzynę, aby mnie odwieźć do bazy pograniczników. Gevorg załatwił, abym mógł spać w żołnierzami w bazie. Tam straszne rzeczy: jedzą psy i węże, tydzień butów nie zdejmują, w nocy Azerowie zabili Gevorgowego kumpla niedaleko stąd. Podobno wpakowałem się w niezłe miejsce, patrole są atakowane przez stada szakali (strasznie wyły w nocy), dziki, dzikie koty, zdziczałe byki, skorpiony i węże. Gevorg mówił, że sam by tam nie został nawet z kałachem, wyśmiał mnie, bo nie miałem nawet noża, zostałyby ze mnie tylko okulary... Do tego wczoraj złapano w tym samym miejscu 12 uzbrojonych Azerów!!! Od 3:30 do 6:30 stałem na warcie z Gevorgiem, broniąc dzielnie Armenii przed Turkami, Kurdami i Azerami. Dużo gadaliśmy, tam po prostu jest wojna! Trudno wszystko opowiedzieć. Na ptaszki popatrzyłem następnego dnia rano: czaple modronose, podróżniczki i kormorany małe były najfajniejszymi obserwacjami (SB).

Komentarze
Prześlij komentarz