Dziennik z Podróży, która się Dłuży / Erewań 4 października 2001
Czołem łapserdaki.... Szkoda, że piszę po tak długiej przerwie...;) Brrr, też zachorowałem. Wczoraj byliśmy u rektora, ale to już wiecie. Tymczasem tylko 3 osoby z załogi dotarły na obiad do naszego kolegi archeologa – pana Ashota. Pięć godzin siedzenia w b. ciepłej atmosferze wśród dźwięków ze starych płyt, ale niestety nudziliśmy się w stopniu poważnym. Przynajmniej ryba Styga z Sewanu i tołma (gołąbki, ale w liściach winogron) i torcik – pycha....
Przed chwila dzwonił tata Dawida, czyli profesor mikroelektronik od którego wynajmujemy mieszkanie. Niestety był to niemiły telefon – okazało się mianowicie, ze za nasze rozmowy do kraju-raju musimy zapłacić skromne 51 tys. dram, czyli jakieś 100 $, czyli jakieś 400 złotych... Czyli trzeba przejść na serki, chlebki i na wycieczki chodzić pieszo. A teraz wszyscy siedzą smutni i zastanawiają się, ile ich ta przyjemność wyniosła na głowę. Najlepiej na tym wyszedł Szop*, bo poszedł na sieć i jeszcze żyje w błogiej nieświadomości. (ArtC)
Phi, ja mam dwie rozmowy za 3.000 dram, to niezbyt dramatyczna suma. Widać kto wydzwania nocami do Lilit: szef ma 38 USD rachunku...(SB)
Ja za to dostałem ponad 7000 dram, czyli ponad 13$. Jakoś to przeżyłem, chociaż trzynaście zielonych piechotą nie chodzi... (ArtC)
Mam nadzieję, że to co powyższe wynurzenia są czysto natury finansowej i nie są licytacją wskaźników miłości do Ukochanych... (AZ)
Przed chwila dzwonił tata Dawida, czyli profesor mikroelektronik od którego wynajmujemy mieszkanie. Niestety był to niemiły telefon – okazało się mianowicie, ze za nasze rozmowy do kraju-raju musimy zapłacić skromne 51 tys. dram, czyli jakieś 100 $, czyli jakieś 400 złotych... Czyli trzeba przejść na serki, chlebki i na wycieczki chodzić pieszo. A teraz wszyscy siedzą smutni i zastanawiają się, ile ich ta przyjemność wyniosła na głowę. Najlepiej na tym wyszedł Szop*, bo poszedł na sieć i jeszcze żyje w błogiej nieświadomości. (ArtC)
Phi, ja mam dwie rozmowy za 3.000 dram, to niezbyt dramatyczna suma. Widać kto wydzwania nocami do Lilit: szef ma 38 USD rachunku...(SB)
Ja za to dostałem ponad 7000 dram, czyli ponad 13$. Jakoś to przeżyłem, chociaż trzynaście zielonych piechotą nie chodzi... (ArtC)
Mam nadzieję, że to co powyższe wynurzenia są czysto natury finansowej i nie są licytacją wskaźników miłości do Ukochanych... (AZ)
* * *
A oto przezwiska z chwili ostatniej:
Ariel przez Jacka nazwany został Łysym Fąflem, ten zrewanżował się mu Głupim Dzyndzlem. Ja przez obu ochrzczony zostałem Marudnym Farfoclem. Natomiast dzień później, na wyprawie „stolicowej” Szopas uzyskał nowe imię „Długaśny Frędzel”. W Norawank na skutek Szopowego połamańca językowego Stach został Duchem Straszkiem. (ArtC)
---
* haaa,... Szop to was w ogóle ma w dziurce od nosa, bo nigdzie nie dzwoni, tylko nowoczesnej techniki telepatyczno-internetowej dla komunikacji używa!!! (TSZ)

Komentarze
Prześlij komentarz