Dziennik z Podróży, Która się dłuży / Dziennikowe preludia

Drogi komputerku. Jesteśmy właśnie w drodze między Brześciem  a Moskwą. Trudno mi pisać, bo baterie w laptopie się już wyładowują, a senność ogarnia wszystkich, z DJ na czele. Pierwszym, kluczowym wydarzeniem naszej wyprawy był „incydent biletowy”,a właściwie brak owego incydentu. Otóż przedstawicielka ekipy mitomanów ormiańskich uznała, że pokrycie kosztów podróży leżało w gestii „ojca przewodnika”, który jednak wstrząśnięty wydarzeniami wieczoru poprzedniego (kolacja  dyplomatyczna u Pana Ambasadora Republiki Armenii w Polsce) do odpowiedzialności za kupno biletu się nie poczuwał. Paulina też się nie poczuwała, więc bilet zakupiliśmy w pociągu. ... tymczasem postanawiamy, że idziemy spać. Bye, bye komputerku i do usłyszenia (JG)

* * *
Moskwa.
Dzisiejszy ranek powitał nas  chłodem w hollu
dworca lotniczego Szeremietiewo...

* * *

Dziennik z podróży, która się dłuży...

Witajcie drodzy „czytelniacy”... Jest to już drugi początek naszej kroniki, ale nic to, bo Artur ma np. jeszcze 6 bułek, które pokonały dystans 2,5 tyś km.* Siedzimy właśnie w naszym nowym mieszkaniu znajdującym się w centrum Grywania i wydarzeń związanych z okrągłą 31’ rocznicą** ... niepodległości.

[test urwany]

---
* za które to wszyscy byli wdzięczni mamie mojej w czasie podróży co to się dłuży...Niestety buły dokonały żywota w żołądkach erewańskich ptaków (ArtC) * dokonały tego żywota po dwu i pół tygodniowym leżakowaniu w erewańskiej lodówce (przyp. AZ)

** jakby ktoś nie pamiętał dialogów z „Misia” i w historii był nieobeznany, to sprostujemy, że rocznica była okrągła, bo dziesiąta.




Komentarze

Popularne posty