Dziennik z Podróży, Która się Dłuży / Erewań 22 września 2001
Jeżeli dziennik podróżny ma się napoczynać od samego początku to jest już chyba za późno i za duże dziury w mojej małej głowie się porobiły. Z pewnością znajdzie się głowa od mojej głowy potężniejsza, która napisze co trzeba. Ja zaś napocznę od chwili obecnej, kiedy to szef wyprawy naszej, dr TM alias dr Marian opuszcza Pokój z Wanną zwalniając go mgr in spe Szopie. W chwili, co obecnie już minęła, w Pokoju z Wanną zagościła także kolejna mgr in spe, Paulina, ewakuując się jednakże dość szybko do Pokoju z Sedesem. Ja zaś siedzę i czekam. Azali nadejdziesz, upragniony Godocie...? (godz. 1.41, AZ)
Nie wiem czy Godot przyszedł, czy nie, ale właśnie Ariel zmył się szybkim tempem w Pokój z Wanną opuszczając nasz drogi kompiuter. Po pierwsze uno, to mamy zaje... [cenzura] mieszkanko, vel squat, jakiego darmo szukać w okolicy jakiś 5000 km. Samo centrum, trzy pokoje i fajniutkie materace. Po drugie uno to poznałem dzisiaj tylu gadatliwych ludzi co nigdy do tej pory, więc wyciągam wnioski, że Ormiańcy to strasznie gadatliwy naród, który przegadał już pół swojego kraju i zmusił drugie pół obywateli do emigracji tu i tam, w celach wiadomych. Trzecie uno to wniosek na temat mych rodaków. Jeśli komukolwiek w Polsce wydaje się, że mieszka w biednym kraju, to niech przyjedzie do Armenii. Tu mu wytłumaczą w sposób niejawny, że powinien płacić za wszystko i wszędzie (okej...prawie) i to w sumie znacznie przekraczającej ceny oferowane tubylcom. Ten wniosek mam nadzieje przez najbliższy miesiąc zmieni się o 180 stopni. Bo albo Oni przestaną, albo będziemy musieli ostro walczyć – jak przy dzisiejszym „Incydencie Busowym”, kiedy pan kierowca chciał o wiele więcej pieniędzy, niż powinien chcieć. I niech się tak stanie, aby Ormianie i Armenia zdawały mi się przed wylotem Rajem i już. (godz. 2.09, TSZ)
Nie wiem czy Godot przyszedł, czy nie, ale właśnie Ariel zmył się szybkim tempem w Pokój z Wanną opuszczając nasz drogi kompiuter. Po pierwsze uno, to mamy zaje... [cenzura] mieszkanko, vel squat, jakiego darmo szukać w okolicy jakiś 5000 km. Samo centrum, trzy pokoje i fajniutkie materace. Po drugie uno to poznałem dzisiaj tylu gadatliwych ludzi co nigdy do tej pory, więc wyciągam wnioski, że Ormiańcy to strasznie gadatliwy naród, który przegadał już pół swojego kraju i zmusił drugie pół obywateli do emigracji tu i tam, w celach wiadomych. Trzecie uno to wniosek na temat mych rodaków. Jeśli komukolwiek w Polsce wydaje się, że mieszka w biednym kraju, to niech przyjedzie do Armenii. Tu mu wytłumaczą w sposób niejawny, że powinien płacić za wszystko i wszędzie (okej...prawie) i to w sumie znacznie przekraczającej ceny oferowane tubylcom. Ten wniosek mam nadzieje przez najbliższy miesiąc zmieni się o 180 stopni. Bo albo Oni przestaną, albo będziemy musieli ostro walczyć – jak przy dzisiejszym „Incydencie Busowym”, kiedy pan kierowca chciał o wiele więcej pieniędzy, niż powinien chcieć. I niech się tak stanie, aby Ormianie i Armenia zdawały mi się przed wylotem Rajem i już. (godz. 2.09, TSZ)

Komentarze
Prześlij komentarz